Kurcze to wspomnienie to jest naprawdę baaaardzo stare wspomnienie. Miałam wtedy jakieś 4 może 5 lat nie wiem dokładnie. Mieszkałam jeszcze wtedy na wsi. Mieliśmy dom i ogródek i przed domem ja miałam, jako jedyna we wsi swój mały plac zabaw. Dzieci ze wsi przychodziły do mnie się bawić. Wiadomo piaskownica, huśtawka, stolik i 4 krzesełka z klocków drewna. Na jakieś urodziny czy inną okazję dostałam zestaw mebelek do łazienki, pamiętam niebieskie były był malutki zlewik, wanienka i toaleta i lustereczko. Pamiętam, że od jakiegoś czasu miałam jakieś fazy na krasnoludki. Wymyśliłam sobie, że koniecznie musze zrobić dla nich tę łazienkę. I koło piaskownicy uwiłam taki kokonik z trawy. Do kokoniku włożyłam mebelki. Nalałam wody do wanienki i zlewiku i maleńkie mydełko położyłam na wanience, w sensie odłupany paznokciem skrawek mydła :D dbałam o szczegóły ( tak do dziś mi zostało :) dywanik był z kawałeczka materiału, ręczniczek też, po prostu maleńki luksusik. Najśmieszniejsze było to, że codziennie rano przybiegałam do kokoniku i zaglądałam czy krasnoludki się kompały i … wierzyłam święcie, że tak, bo woda codziennie była brudna, a ręczniczek mokry ku mojej radości, ale teraz wiem, że to był kurz i brud oraz inne rzeczy, które nawiewał wiatr do kokoniku, a ręczniczek był mokry, bo co rano rosa zbierała się na trawie. Teraz to wspomnienie dla mnie jest taaaakie słodkie i śmieszne, ale wtedy to była codzienna misja do spełnienia. Nie wiem jak długo trwała ta zabawa w SPA dla krasnali, ale wspominam tę zabawę do dziś to się dopiero nazywa fantazja :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz