poniedziałek, 22 listopada 2010

Mały grabarz ;)))

Tak pozostając jeszcze w klimacie halloweenowym  to zanim zamieszkałam z moim mężem, to mieszkałam na ulicy Pogodnej. Jak pewnie wszyscy wiedzą lub nie w pobliżu cmentarza. I pamiętam jak dzisiaj… kurcze przypomniało mi się to dziś… jak z kumpelą z podwórka bawiłyśmy się w chowanie owadów, a konkretnie much i motyli. I nie mam tu na myśli chowania do kieszeni, ani do woreczka tylko do ziemi, rozumiecie????? Miałam wtedy jakieś 7 lat. Robiłyśmy malutkie grobiki i małe krzyżyki i kwiaty przynosiłyśmy ;) skąd u dziecka taka zabawa ja się pytam??? No… nie z potrzeby, grabarzem tez nie chciałam zostać :) Tak to już jest jak się mieszka w pobliżu takich w sumie ludzkich miejsc. Ja dziś oczywiście się z tego śmieje, no cóż…samo życie :)
Dobranoc kochani :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz