poniedziałek, 22 listopada 2010

Orzechobranie :)))

Ehhh życie kochani życie… wzywa mnie pranie i gotowanie także żegnam się. A tak wspomnieniowo do tego, że mieszkałam w pobliżu cmentarza to jeszcze mnie się przypomniała historia. Miałam jakieś 7 może 8 lat i na cmentarzu rośną różne drzewa jak wszyscy wiedzą dęby oraz orzechy również. Pamiętam jak się chodziło na orzechy laskowe na cmentarz i garściami nosiliśmy je do koszulki i kamykami rozbijało się je, aż tu kiedyś z kumpelą idziemy załadowane koszulki orzechami, takie wielkie były dorodne i soczyste, niezły łup w końcu :)  i jakiś koleś taki gdzieś 13 -14 lat, no dla nas stary. Zobaczył nas i gada do nas: ‘ej gnoje! A wiecie, co jest w tych orzechach?? ‘A my: ‘a co ??’ i gada dalej:’ bo w ziemi to ludzie leżą nieżywi, trupy i drzewa pobierają sobie z nich soki, wodę rozumiecie??? Jecie w tych orzechach te soki z trupów !!! ‘ i się śmieje. A ja z kumpelą na siebie głupie miny, no przynajmniej ona miała głupią. Ja siebie nie widziałam, ale się domyślam, że też miałam głupią. Po przemyśleniu sprawy (jakieś 2 minuty) i konsultacji wspólnej wywaliłyśmy wszystkie orzechy i w długą z cmentarza i łaziłyśmy po podwórku i rozpowiadałyśmy to wszystkim. A kolesie z naszego rewiru: ‘to wy nie wiedziałyście o tym??? Heheheh baby zawsze głupie nic nie wiedzą. Ja mówię do jednego z nich ‘i wy wiecie i jecie to??’ a on do nas: ‘ no i co z tego przecież oni i tak już nie żyją!’ :)  śmiech mnie teraz ogarnął, bo jakby mało tego było to jeszcze naradziłam się z kumpelą i mówię do niej: ‘ ty to teraz mamy grzech i trzeba iść do spowiedzi’ ona do mnie: ‘ wiesz Gośka to jest poważne może lepiej nic nie gadać’. Ja poszłam, bo mi sumienie dokuczało. A morał z tego jest taki, że nigdy nie wiadomo, co z czego jest zrobione i co jemy też nie wiemy :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz