wtorek, 1 marca 2011

Relaks ... :)


Kurcze jak długo mnie tu nie było. Czas, czas, czas ciągły jego brak. Mam sporo na głowie, ale chyba dopiero wtedy czuję się dobrze, lubię być zajęta, bo nie rozmyślam za dużo. Odpręża mnie sprzątanie. Wtedy też nie mam czasu na zbędne roztrząsanie i szczegółowe analizowanie wszystkich zdarzeń, które dzieją się dookoła mnie. Bo tak już mam, że ciągle nieustannie analizuje wszystko i wszystkich. Każdy szczegół, zdarzenie, przeżycie, konwersację, sytuację to męczy, ale już taka jestem. Natomiast prawda jest również taka, że lubię analizować J , absurdalne i paradoksalne, lecz prawdziwe J Moja głowa ciągle pracuje, czasem mam wrażenie, że” procesor” się spali J szczególnie, kiedy pracuję w stresie, wtedy mój „procek” ma takie przyspieszenie, że sam Kubica by nie pogardził prędkością J Taaaak marzy mi się urlop. Narty!!!! Albo plaża, sauny, masaże!! Ale sezon w pracy zbliża się wielkimi krokami, więc baterie mogę ewentualnie doładowywać :/ Więc relaksem w chwili obecnej jest książka, facebook, dobry film, operetka – kocham operetkę ♥♥, teatr to również jest to, co tygryski lubią najbardziej oraz fotografia, która jest nieodłączną formą mojego życia, poprzez pracę mojego Roberta, więc oczywiście wystawy fotografii to również relaks. Kilka dni temu miałam okazję i czas, aby pojawić się na wernisażu fotografii zatytułowanym „Tybet”. Na którym gościłam ze mężem mym J Świetna sprawa, mega foty autorstwa Marcina Zaborowskiego, naszego szczecińskiego podróżnika, a zarazem kumpla mojego Roberta. Na owym wernisażu również mogliśmy obejrzeć krótki film autorstwa Marcina, czyli taki reportaż wraz z dźwiękiem w „pigułce” - polecam. Zapraszam.  Dobra lektura + fotografia =  www.marcinzaborowski.com