piątek, 8 lipca 2011

Zdobycze kontra urodziny Królowej :)))


Kurcze dawno mnie tu nie było, bo jak zwykle czasu brakowało. A mam się czym pochwalić. Jakiś czas temu byłam w Holandii u siostry i ze sklepu ze starociami nawiozłam kilka ciekawych i ładnych rzeczy. Moje nowe zdobycze kurcze :) Choć właściwie nie tylko ze sklepu… bo trafiliśmy na wielkie święto Holendrów – czyli urodziny Królowej. A było to tak…
Pewnego dnia… śpię sobie spokojnie i słyszę przez sen taki huk metalu uderzanego w podłoże z asfaltu, lub bruku :) Tak jakby ktoś rzucał metalowym koszem czy kopał go sobie, albo jakby turlał metalowe rury po betonowej nawierzchni :) i tak śpię i przez sen gadam do siebie, co za ku…a tam rzuca tym śmietnikiem, spać niech idą barany. I tak jakieś 15 minut, więc bluzgam sobie przez sen nadal, ale bez zmian nadal łupie. Nie wytrzymałam otwieram oczy, patrzę na tela 6:05!!! Więc oburzenie moje było jeszcze większe, że na moim urlopie ktoś pozwolił sobie mnie tak okrutnie obudzić w środku nocy!!! Luknełam na Roberta, gdzie tam, śpi jak zabity, nie wie co jest. Więc dobra, mówię wstanę zobaczę co się dzieje, bo normalnie kto śmiał szefa obudzić!!! Podchodzę do okna, podnoszę roletę do góry, a tu człowieku ekipa 6 kolesi rozstawia stragany na metalowej konstrukcji i jeden koleś zrzuca z ciężarówki metalowe rury konstrukcji straganów, które turlają się po chodniku dając owy tajemniczy dźwięk :))) Myślę sobie WTF??  Ludzi pod oknami już chyba z 500, co się dzieje?? Ale położyłam się z powrotem, aby podrzemać jeszcze kapkę. No i tak nie za długo podrzemałam, bo około godziny 8:00 zaczęła się jazda!! Nagle ktoś załączył jakąś muzę, jeśli było można nazwać to muzyką. Taki głośny dźwięk, a właściwie huk tak zwanej KATARYNKI!!! Takiej prawdziwej wielkiej jak szafa, drewnianej KATARYNKI!!! Dźwięk ten rozległ się po całej ulicy i całym domu. No niestety tak to jest, jak się w centrum na deptaku mieszka :) Jakby mało tego było to jeszcze co jakiś czas jakiś koleś wykrzykiwał pod naszymi oknami po holendersku następujący komunikat: Kiełbaski, sznycle, hamburgery!!! Świeże, najlepsze tylko u mnie. Zapraszam serdecznie tylko 2 euro!!!!! I tak calutki dzień. Pomijam, że KATARYNKA cały czas bez przerwy ciężko pracowała i napierała po uszach ile wlezie. Więc co robić?? Jakoś 20 po 8:00 wstała Ewa. Niedospana, poduszka odbita na twarzy – podobnie jak u mnie :)wyjrzała przez okno i mówi: Ku.. a urodziny królowej holenderskiej, jaki chaos!!! Ewka mówi do mnie: Noooo, to tak cały dzień będzie, aż wszystko wykupią, wyjedzą i się zmęczą - tak około 17:00 skończą!! A tam za oknem to już tłum ludzi był, każdy coś, nosił, jadł albo pił. Ludzie przekrzykiwali się nawzajem, aby kupować ich rzeczy, bo tanio, bo okazja.. jak na targu. Śmieszne i dziwne było dla mnie to, że niektórzy stali za straganami, ale większość ludzi miała rozłożone swoje rzeczy na kocach. Takich normalnych kocach w kratkę lub w kropki, paski, czy romby, kto jaki miał :) Dzieci miały swoje kocyki a na nich np.: swoje zabawki, którymi się już nie bawią na sprzedaż za śmieszne sumy za 5, za 10 lub 20 centów, co lepsze i większe to za euro. Generalnie można było średnio za 1,5 euro kupić naprawdę niezłe rzeczy. Udało mi się kupić kilka fajnych zdobyczy np.: stylizowany mosiężny świecznik, białe ozdobne półeczki lub jak kto woli podpórki, serduszka z wikliny, białą postarzaną tacę z wyciętym serduszkiem, piękną cukierniczkę z oryginalnej bawarskiej porcelany wraz z ozdobną łyżeczką, 3 sztuki srebrnych pater, 2 filiżanki z postarzanego metalu albo mój ulubiony wielki srebrny wazon za euro!!! I wiele innych, których nie sfotografowałam :) Było tam wiele przeróżnych rzeczy. Ludzie mieli tam normalnie wszystko!! Dla każdego coś fajnego!! Jak ja wypadłam na tę ulicę, to tylko mnie trzymać!! Latałam, aż kasa mnie się skończyła. Kasa w sensie 11 euro :) Łącznie na wszystko wydałam jakieś grosze. Ale skarby jakich mi się udało naszabrować w sklepie z klamotami i na ulicy, nie da się przeliczyć na pieniądze. Dla mnie liczy się ich uroda, a nie cena, bo lubię starocie. Dla mnie, nie musi być drogie, musi być zużyte, postarzałe, ponieważ w tym tkwi piękno i urok staroci. A ja i tak po swojemu nadaje im nowy wygląd i nowe życie.

Luknijcie na to :)













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz